17. Wyjdź z samotności

„Proszę księdza, idę popełnić
samobójstwo. Nie chce mi się
żyć. I tak nie ma po co! W domu
masakra. Znajomi… szkoda
gadać… Nikt nawet nie zauważy
mojego zniknięcia. Żegnam”.
Takiego dostałem esemesa.
Co tu odpisać? Jak poradzić?
W takich sytuacjach czuję się
bezradny. A każde słowo wydaje
mi się banalne. Ale „nie sztuką
gasić pożar, sztuką jest do niego
nie doprowadzić”. Dlatego
jeśli czujesz się samotna/
samotny – zastanów się,
dlaczego, jakie są Twoje relacje
z Bogiem, rodziną, przyjaciółmi,
ze znajomymi. Czy to wszystko
ich wina, czy Ty możesz też
coś zrobić w tej sprawie? Wyjść
do ludzi, zadzwonić i zaprosić
do siebie kogoś, kto bardziej
niż Ty potrzebuje pomocy
i wsparcia? Najważniejsze,
by nie doprowadzić do takiej
samotności.
(…)

90. Walczyć do śmierci!

W pewnym zakonie młodzi
nowicjusze lekko podśmiewali
się z 90-letniego ojczulka. Miał
on w zwyczaju po obiedzie
chodzić do kaplicy i długo się
tam modlić przed Najświętszym
Sakramentem. Któregoś
dnia zdobyli się na odwagę
i rozbawieni zapytali: „Ojcze,
o co tak długo się modlisz?”. Ten
ze szczerością odpowiedział:
„Abym wytrwał!”

94. Sałata

W seminarium w ramach
konferencji ascetycznej
o czystości ojciec duchowny
powiedział, że na pokusy
nieczyste bardzo dobrze robi
sałata. Klerycy trochę zdziwili
się radą doświadczonego
kapłana. Gdy jednak poszli spać,
nagle w środku nocy obudził
wszystkich pewien kleryk, który
zaczął niesamowicie głośno
wołać: „Sałaty, sałaty, sałaty!!!”
(…)